Ułatwienia dostępu

„Czy moje dziecko jako dorosła osoba będzie chciało, aby ta informacja lub zdjęcie nadal krążyły w Internecie?” | rozmowa z mec. Agnieszką Gulcz

W ostatnich latach coraz więcej rodziców publikuje w Internecie zdjęcia i filmy swoich dzieci. Czy prawo w Polsce w ogóle reguluje kwestię publikowania wizerunku dziecka przez rodziców?

Polskie prawo nie zawiera jednego przepisu, który wprost odnosiłby się do publikowania wizerunku dziecka przez rodziców w mediach społecznościowych. Nie oznacza to jednak, że jest to obszar pozostający poza regulacją prawną. W rzeczywistości kwestie te są uregulowane w kilku różnych aktach prawnych i należy je interpretować łącznie.

Po pierwsze, wizerunek człowieka – także dziecka – jest chroniony na gruncie prawa cywilnego jako dobro osobiste. Ochrona dóbr osobistych wynika z przepisów kodeksu cywilnego i obejmuje między innymi godność, prywatność czy właśnie wizerunek.

Po drugie, rozpowszechnianie wizerunku co do zasady wymaga zgody osoby przedstawionej, co wynika z przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W przypadku dzieci zgodę taką wyrażają rodzice lub opiekunowie prawni jako ich przedstawiciele ustawowi.

Jednocześnie trzeba podkreślić bardzo ważną kwestię: władza rodzicielska nie oznacza pełnej dowolności w podejmowaniu decyzji dotyczących dziecka. Zgodnie z przepisami prawa rodzinnego powinna być wykonywana z poszanowaniem dobra dziecka, jego godności oraz praw. Oznacza to, że rodzice nie mogą traktować wizerunku dziecka jak własnej przestrzeni komunikacyjnej w Internecie – każda decyzja o publikacji powinna uwzględniać przede wszystkim interes dziecka, jego prywatność i bezpieczeństwo.

Czy dziecko ma – w sensie prawnym – własne prawo do wizerunku i prywatności, niezależne od decyzji rodziców?

Tak. Z punktu widzenia prawa dziecko jest samodzielnym podmiotem praw, a nie jedynie częścią rodziny czy elementem życia prywatnego rodziców. Oznacza to, że przysługują mu własne dobra osobiste, w tym prawo do prywatności, godności oraz wizerunku.

Rodzice sprawują nad dzieckiem władzę rodzicielską i w jego imieniu podejmują decyzje, ale nie oznacza to, że mogą dowolnie dysponować jego wizerunkiem. Ich rola polega raczej na ochronie interesów dziecka i zarządzaniu jego prawami do momentu osiągnięcia przez nie odpowiedniej dojrzałości.

Warto też pamiętać, że wraz z wiekiem dziecka rośnie znaczenie jego własnego zdania. Zarówno w doktrynie prawa rodzinnego, jak i w praktyce sądowej coraz częściej podkreśla się potrzebę uwzględniania opinii dziecka w sprawach, które go dotyczą. Dotyczy to także obecności w przestrzeni internetowej.

Istotne znaczenie ma tu również prawo międzynarodowe. Konwencja o prawach dziecka wyraźnie wskazuje na prawo dziecka do ochrony prywatności, życia rodzinnego oraz dobrego imienia. W praktyce oznacza to, że dziecko ma własne, niezależne od rodziców prawo do ochrony swojej sfery prywatnej.

Czy publikowanie zdjęć dziecka w trudnych momentach – na przykład w szpitalu, podczas terapii czy w trakcie kryzysu zdrowotnego – może być uznane za naruszenie jego dóbr osobistych?

W określonych okolicznościach – tak, jest to możliwe. Każdą sytuację należałoby oczywiście oceniać indywidualnie, ale istnieją pewne obszary szczególnie wrażliwe, w których ryzyko naruszenia dóbr osobistych dziecka jest wyraźnie większe.

Do takich sytuacji należą między innymi publikacje dotyczące zdrowia dziecka, jego leczenia, hospitalizacji, terapii psychologicznej czy innych trudnych doświadczeń. Tego typu informacje należą do najbardziej prywatnej sfery życia i często wiążą się z ujawnianiem bardzo wrażliwych danych.

Nawet jeśli intencją rodziców jest dzielenie się doświadczeniem, budowanie świadomości społecznej czy szukanie wsparcia, trzeba pamiętać, że publikacja w Internecie oznacza udostępnienie tych informacji potencjalnie bardzo szerokiemu gronu odbiorców – często na wiele lat.

Z perspektywy prawa kluczowe jest pytanie, czy taka publikacja rzeczywiście służy dobru dziecka oraz czy nie narusza jego godności lub prawa do prywatności. Warto też zastanowić się, czy dziecko – w przyszłości, jako osoba dorosła – mogłoby czuć się z taką publikacją komfortowo.

Wiele profili w mediach społecznościowych pokazuje codzienne życie dzieci z niepełnosprawnościami, czasem także bardzo intymne aspekty ich zdrowia. Czy z punktu widzenia prawa wiąże się to z dodatkowymi ryzykami?

Tak, ponieważ w takich sytuacjach pojawia się kilka dodatkowych, szczególnie wrażliwych aspektów prawnych.

Po pierwsze, informacje dotyczące zdrowia należą do tzw. szczególnych kategorii danych osobowych. Oznacza to, że podlegają one znacznie silniejszej ochronie prawnej niż zwykłe dane osobowe. Ujawnianie takich informacji w przestrzeni publicznej – zwłaszcza w sposób bardzo szczegółowy – powinno być więc szczególnie dobrze przemyślane.

Po drugie, publikowanie szczegółów dotyczących niepełnosprawności czy choroby dziecka może mieć konsekwencje długofalowe. Informacje te mogą być dostępne w Internecie przez wiele lat i wpływać na sposób postrzegania tej osoby w przyszłości – w środowisku szkolnym, zawodowym czy społecznym.

Wreszcie pojawia się również pytanie o granice reprezentowania dziecka w przestrzeni publicznej. W ostatnich latach coraz częściej mówi się o zjawisku tzw. sharentingu, czyli nadmiernego udostępniania informacji o dzieciach przez rodziców w Internecie. W przypadku dzieci z niepełnosprawnościami ta granica bywa szczególnie delikatna, ponieważ dotyczy bardzo osobistych doświadczeń dziecka.

Z prawnego punktu widzenia zawsze warto rozważyć, czy publikacja rzeczywiście jest w interesie dziecka, czy raczej służy potrzebom komunikacyjnym dorosłych.

Internet właściwie nie zapomina. Czy dziecko, kiedy dorośnie, może domagać się usunięcia materiałów, które rodzice publikowali o nim w sieci?

Tak – w wielu przypadkach będzie miało taką możliwość.

Po osiągnięciu pełnoletności dana osoba może samodzielnie dochodzić ochrony swoich dóbr osobistych, w tym prawa do wizerunku, prywatności czy dobrego imienia. Jeżeli uzna, że publikacje naruszają te dobra, może żądać ich usunięcia, a w niektórych sytuacjach także dochodzić innych roszczeń cywilnoprawnych.

Istotną rolę odgrywają tu także przepisy dotyczące ochrony danych osobowych. Na ich podstawie funkcjonuje tzw. prawo do bycia zapomnianym, które w określonych sytuacjach pozwala żądać usunięcia danych z przestrzeni internetowej lub z wyników wyszukiwania.

Trzeba jednak pamiętać o praktycznym aspekcie funkcjonowania Internetu. Nawet jeśli materiał zostanie usunięty z pierwotnego źródła, może wcześniej zostać skopiowany, zapisany lub rozpowszechniony w innych miejscach. Dlatego z perspektywy ochrony prywatności dziecka niezwykle ważna jest rozwaga już na etapie publikowania treści.

Jakie najważniejsze zasady – z perspektywy prawa – powinni mieć w głowie rodzice, zanim opublikują wizerunek swojego dziecka w internecie?

Z prawnego punktu widzenia można wskazać kilka zasad, które pomagają podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące obecności dzieci w internecie.

Po pierwsze, kluczowa jest zasada dobra dziecka. To podstawowa zasada prawa rodzinnego, która powinna być punktem odniesienia dla wszystkich decyzji rodziców – także tych dotyczących publikacji w mediach społecznościowych.

Po drugie, warto kierować się zasadą minimalizacji informacji. Im mniej szczegółowych danych o życiu prywatnym dziecka trafia do Internetu, tym mniejsze ryzyko naruszenia jego prywatności w przyszłości.

Po trzecie, szczególną ostrożność należy zachować przy publikowaniu treści wrażliwych – dotyczących zdrowia, trudności rozwojowych, problemów emocjonalnych czy sytuacji kryzysowych w rodzinie.

Po czwarte, w miarę dorastania dziecka warto pytać je o zdanie i szanować jego komfort. Dla wielu dzieci i nastolatków obecność w Internecie staje się ważnym elementem ich tożsamości i prywatności.

I wreszcie – dobrze jest pamiętać o prostym, ale bardzo ważnym pytaniu: czy moje dziecko jako dorosła osoba będzie chciało, aby ta informacja lub zdjęcie nadal krążyły w Internecie?

To pytanie często pomaga wyznaczyć granicę pomiędzy naturalnym dzieleniem się rodzicielską codziennością a ochroną prywatności dziecka.

Zdjęcie tytułowe: Anna Trochanowska

 

Udostępnij ten artykuł komuś, kto powinien go przeczytać!

Facebook
WhatsApp

Zobacz podobne artykuły: